Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 21 grudnia 2025

Oman na tydzień

Długo zastanawiałem się, jak zacząć post z kolejnej wyprawy. Dlaczego właśnie tu, a nie gdzie indziej? Odpowiedź przyszła dopiero na miejscu.
Oman nie krzyczy. Nie próbuje zachwycić na siłę ani nie konkuruje z sąsiadami rozmachem. To kraj, który odsłania się powoli — im dłużej w nim jesteś, tym więcej pokazuje. Spokojny, autentyczny i wciąż zaskakująco mało turystyczny, jakby celowo trzymał się z dala od masowych szlaków Bliskiego Wschodu.
Tutaj krajobraz zmienia się z kilometra na kilometr. Złote pustynie przechodzą w surowe, skaliste góry, te z kolei opadają ku szerokim, niemal pustym plażom. Pomiędzy nimi kryją się wadi — naturalne doliny i dawne koryta rzek, wypełnione turkusową wodą i zielenią, które wyglądają jak miraż pośrodku suchej ziemi. To właśnie one najlepiej pokazują kontrasty Omanu.
Choć Oman powierzchnią niemal dorównuje Polsce — 309 500 km² wobec 312 696 km² — wrażenie przestrzeni jest zupełnie inne. Kraj zamieszkuje zaledwie około 4,6–4,7 miliona ludzi. Dla porównania: w Polsce żyje ich ponad osiem razy więcej. Ta różnica czuje się na każdym kroku. Długie drogi bez zabudowań, małe miejscowości wtulone w góry, cisza, która nie jest pustką, lecz luksusem.
 
Oman to miejsce, w którym czas płynie wolniej. Kraj, który nie musi niczego udowadniać — wystarczy, że jest sobą. I właśnie dlatego zostaje w pamięci na długo.
Przygotowania do podróży, jak zwykle, zaczęły się od polowania na bilety lotnicze. Ceny potrafiły być skrajnie różne — wszystko zależało od tego, czy chciało się dotrzeć na miejsce szybko i bezpośrednio, czy wybrać dłuższą trasę z przesiadkami, ale za to bardziej ekonomiczną. 
W międzyczasie trwało poszukiwanie informacji o atrakcjach kraju i planowanie trasy zwiedzania. Każdy wadi, fort czy ukryta plaża stawały się punktem na mapie, a każdy kilometr podróży trzeba było dobrze rozważyć, żeby nie przegapić najciekawszych miejsc.
cdn......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz